wybór

obowiązku posyłania nie ma tylko wtedy dziecko będzie sobie stało na korytarzu albo w świetlicy puste godziny (bo przecież lekcje nie mogą być na końcu ani poczatku), bedzie postrzegane jako inne, napietnowane – czy wiesz jaki to jest wpływ na psychike 7mio latka, zwłaszcza w małych osrodkach?  Po pierwsze to naprawdę nieistotne jakimi motywami kieruje się dziecko wybierając lub odrzucając lekcji religii. Dziecko też człowiek i ma prawo uczyć się na własnych błędach i podejmować własne decyzje. Zwłaszcza takie. A druga rzecz, to naprawdę niczyja sprawa dlaczego rodzic niewierzący posyła dziecko na religię, tak samo jak nikomu nic do tego, dlaczego wierzący nie chodzi do kościoła. Każdy robi w życiu to co uważa za stosowne.  Trzeba dzieciom już od najmłodszych lat pokazać z czym się spotkają w dorosłym życiu. Co to jest nietolerancja, zakłamanie, nienawiść religijna. Żeby potem nie były zaskoczone, jak im w przyszłości biskup będzie próbował zaglądać do łóżka. Polska to coraz większy taliban. Więc jako taliban jest skrajnie niechętny wszystkim którzy myślą inaczej. Więc jest wrogiem. Dlatego dziecko otwarte światopoglądowo musi się dowiedzieć jaki jest język tego wroga i co w przyszłości usłyszy. I musi się na to zaszczepić aby nie zwariować. Człowiek wykształcony to taki który zna różne sposoby na życie i umie oceniać różne doktryny. Dlatego chodzą. I cała tajemnica.

Wielu niewierzących rodziców posyła jeszcze dzieci na religię i nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ okoliczności sprawy są zrozumiałe.
Sami “niewierzący” rodzice zwykle nie wiedzą w co nie wierzą, a w co wierzą i czym się jedno różni od drugiego.
Osoba która nie wierzy w zmartwychwstanie Jezusa, czy nie wierzy w transsubstancjację, a wierzy w “katolicyzm” nie potrafi uporządkować spraw swojego wierzenia-niewierzenia. Takich jest większość spośród polskich katolików nie będących katolikami.
Z niewierzącymi jest tak samo. Skutkiem czego ich spora część posyła dzieci na religię.
Silnie działa też presja, jest silny konformizm, wygodnictwo, nastawienie by płynąć z prądem.
Niektóre z tych zachować są odstręczające, ale tacy są Polacy, wysmażeni w sosie religii od setek lat. Nie są właścicielami siebie, a raczej wypadkową czynników cisnących z zewnątrz.