transformacja

Najbardziej tragiczna rzecz jaka towarzyszy nam od początku transformacji to to, że wolność gospodarcza nie jest stabilizowana kręgosłupem prawa. Jest to szczególnie bolesne w jakimkolwiek zderzeniu przedsiębiorcy z organami państwa. O różnych kwestiach podatkowych wiedzą z mediów wszyscy. Innym popisowym obszarem są przetargi publiczne. Tak chyba było w Polsce od zawsze. Zawsze skutki różniły się o 180 stopni od tych zaplanowanych przez naszych durniów urzędowych. Za “komuny” gdy biurwy głosiły likwidację prywatnej inicjatywy, to rzemieślnicy cieszyli się, że nareszcie się odżyje. Ale gdy ogłaszano zielone światło dla rzemiosła, to wszyscy wiedzieli, że nic dobrego z tego nie będzie. Polak za biurkiem głupieje szczególnie, gdy jest ambitny, albo gdy boi się utraty pracy i chce wykazać swą przydatność. Nie ma gorszego “psuja” od takiego typa. To już Młynarski dawno temu śpiewał piosenkę “Co by tu panowie spieprzyć jeszcze?”.Nagminnie spotyka sie partactwo, niechlujstwo i brak profesjonalizmu w przygotowaniu przetargów  Niezwykle często po przystąpieniu do pracy przedsiębiorca dowiaduje się, że ma do zrobienia 150 lub 200 procent tego co przewidywał. Dyskusja z Zamawiającym jest bez sensu, bo on ma zawsze rację, a postępowanie sądowe tak długotrwałe, że odsetki wkopałyby przedsiębiorcę w ziemię. Jeszcze lepszym numerem jest psucie prawa przez same organy wykonawcze. Przykład: nowelizacja prawa geodezyjnego i kartograficznego. Rząd wnioskował o to między innymi dla przyspieszenia procedur uzyskiwania pozwoleń na budowę. Nowela likwidowała Zakłady Uzgadnianie Dokumentacji i upraszczała procedury szczególnie w przypadkach, gdy sieci podziemne leżą na działce Inwestora lub są tzw przyłączami. W pewnych skomplikowanych jedynie przypadkach zainteresowani mogą wnioskować o skoordynowanie takiego uzbrojenia. W Gdańsku jest jednak inaczej.

Mamy dziś w Polsce i praktycznie na całym świecie kapitalizm, a w nim, jak wiadomo, rządzi pieniądz, Nic więc dziwnego, że dyskryminowani są w tym ustroju wszyscy ci, którzy mają mało pieniędzy, a więc także i właściciele małych firm. Poza tym, to demokracja wszędzie na świecie, no może poza Szwajcarią, ale też tylko na szczeblu mniejszych kantonów, jest dziś fasadowa, jako że jest to demokracja przedstawicielska, polegająca na tym, że wyborcy mają ograniczony wybór spośród kandydatów, którzy dysponują odpowiednią ilością pieniędzy aby sfinansować swoją kampanię wyborczą, a po wyborze polityk nie musi się już słuchać głosu wyborców, przynajmniej do następnej kampanii wyborczej.
Jakość prawa tez jest wszędzie na świecie marna. Czy pan wie, że w Australii prawo podatkowe ma co roku kilkaset poprawek, czyli ponad jedną poprawkę na każdy dzień zasiadania tamtejszego parlamentu?
A na koniec – niech pan pamięta, że od roku 1989 mamy w Polsce typowy wręcz kapitalizm kompradorski, czyli rodzaj kapitalizmu typowy dla koloni, półkolonii oraz różnego rodzaju protektoratów, w którym lokalny kapitał jest bardzo słaby, a więc faktyczne rządy sprawuje w nich kapitał obcy, na ogół z tzw. metropolii, czyli z mocarstw kolonialnych, a w przypadku Polski jest to znów, jak przed wojną, czyli w II RP, głównie kapitał niemiecki i amerykański. Taki kapitał jest oczywiście zainteresowany w rozwoju swych kolonii, ale tylko w takim rozwoju, który nie zagraża monopolistycznej pozycji metropolii. Stąd też koloniach i półkoloniach zachodniego kapitału, takich jak dzisiejsza Polska rozwija się w zasadzie tylko rolnictwo i górnictwo (jeśli ono wydaje się być opłacalne) oraz infrastrukturę, n.p. transportową a także pewne ( na ogół „low tech”) gałęzie przemysłu przetwórczego, ale już biura konstrukcyjne lokuje się, z oczywistych powodów, w metropolii: przecież nikt będący zdrów na umyśle nie będzie inwestować w rozwój swojego konkurenta. I tu jest pies pogrzebany oraz źródło pańskich kłopotów jako drobnego przedsiębiorcy.

Mocą Komunikatu Prezydenta Miasta Gdańska dotyczy to wszystkich projektów na terenie miasta Gdańska. Skomplikowany jest zarówno kiosk Ruchu jak i wielkie centrum handlowe. Skutek zawaleni robota urzędnicy i 3 miesiące dłuższą procedura! Niech żyją usprawnienia prawne!