przemiany

Polska wyglada dzis o wiele lepiej, niz 20 lat temu. Ale podobny, jak nie wiekszy, postep zrobily nieco wczesniej takie kraje jak np. Grecja, Portugalia czy Hiszpania. Miasta Hiszpanskie wygladaja dzis o wiele lepiej niz nawet niemieckie, a (relatywnie) biedna Portugalia ma np. siec autostrad nawet lepsza niz Niemcy, bo nowsza. Ale co z tego, skoro to wszystko bylo robione na kredyt, nie mialo oparcia we wlasnym przemysle i wlasnej technologii oraz know how? Bezrobocie w Hiszpanii przekroczylo 25% a w Portugalii zbliza sie do tej wielkosci, a o Grecji to juz wole nie pisac. I to samo czeka Polske, z jej dlugiem zagranicznym w wysokosci 318 miliardow USD oraz dlugiem wewnetrznym (publicznym) w wysokosci 53.4% PKB czyli ok. 268 miliardow USD. Na kredyt zyje sie bowiem milo, ale tylko do czasu. Grecy, Hiszpanie i Portugalczycy, a takze i Irlandczycy poczuli to juz na swej wlasnej skorze, a Polacy sa nastepni w kolejce. Jak dlugo mozna bowiem zyc na kredyt? Jaka wysokosc musi osiagnac zadluzenie RP, aby trzeba bylo wprowadzic w Polsce takie srodki, jakie wprowadzono wlasnie w Grecji, Hiszpanii, Portugalii i Irlandii, srodki, ktore oznaczaja przeciez koniec zycia na kredyt, a wiec tez koniec wzrostu PKB oraz radykalny spadek poziomu zycia Polakow? Do PRLu wracala spora liczba Polakow-emigrantow, w tym np. z Australii, z tych samych powodow, o ktorych pisalem przed chwila – za autralijska emeryture to mozna ledwo przezyc w Australii, ale w PRLu, to taki Polako-Australijczyk zyl jak pan ze swej „antypodzianskiej” ratalna chwilówka emerytury. A wiec nie jest prawda, ze nikt by nie wrocil do Polski 2, skoro wracali do Polski 3 jak nie 4 (PRL w latach 1980tych). Przypominam tylko, ze reforma Balcerowcza, ktora Pan tak chwali (i Lem ja tez zreszta chwalil, bo na niej nie stracil) zniszczyla podstawy zrównoważonego rozwoju Polski, czyli zniszczyla polski przemysl, polska mysl techniczna i polska nauke oraz wciagnela Polske w pulapke kredytowa. Sama przedsieborczoscia nic zas nie zyskamy, gdyz nie mamy wlasnego kapitalu, jako iz Balcerowicz oddal nasze banki Zachodowi. Olbrzymia wiekszosc mieszkancow III swiata jest bardzo przedsiebiorcza, bardziej niz Polacy, ale co z tego, skoro brak jest im kapitalu, a przede wszystkim rynku zbytu? A aparat buirokratyczny nie jest wcale powazna przeszkoda w rozwoju gospodarczym, o czym najlepiej swiadczy przyklad Chin Ludowych – kraju z olbrzymia i wszechobecna biurokracja, ale rozwijajacym sie w imponujacym wrecz tempie. Nie zebym twierdzil, ze biurokracja nie jest problemem w Polsce, ale to jest jeden z najmniejszych problemow, z jakimi musi walczyc Polska i Polacy. Realne problemy Polski i Polakow to bowiem bezrobocie, niskie place, szwankujaca sluzba zdrowia i edukacja, emigracja zarobkowa, zapasc demograficzna, powszechne ubostwo i zwiazana z nim przestepczosc, narkomania i bezdomnosc oraz olbrzymie zadluzenie: zagraniczne i wewnetrzne (tzw. dlug publiczny)