bezpieczniej

dwa pojęcia- przemysł polski to jest przemysł z polskim kapitałem. Tak jak mój samochód jest mój czy parkuje w Polsce czy zagranicą. I mogę sobie z nim zrobić co zechcę.
Przemysł, którego właścicielem jest koncern zagraniczny to przemysł ulokowany w Polsce ale nie polski. Co niewiele różni sie od syt. auta zaparkowanego zagranicą.
Prawdą jest, że i wiele przedsiębiorstw z kapitałem polskim ma się dobrze nawet na tyle by przejmować zagranicznych konkurentów- jak Amica czy stocznia jachtowa Delphia. By sie rozwijać jak Drutex- największy producent okien PCV w Europie czy Ćmielów-Chodzież- największy w Europie producent zastawy porcelanowej.
Prawdą jest, że i zachodnie koncerny (czy “głównie zachodnie” bo udziałowcami są i mocno “niezachodnie” np. Katarczycy jak w Volkswagenie) produkują w Polsce, zatrudniają Polaków ale jest tu wielkie ALE. Nie tylko naszym zarobkom stos. niskim ale syt. międzynarodowej to zawdzięczamy. To przemysł “zaparkowany” tam gdzie dość tanio i bezpiecznie a do tego niezbyt daleko do rynków zbytu. Ale czy można na tym budować przyszłość? Licząc, że zawsze Afryka będzie zajmować się wzajemnym wyrzynaniem się, że byłe kraje ZSRR zawsze będą “dzikimi polami”? Że Ameryka Południowa nie podźwignie się z chaosu?
Na razie są to miejsca gdzie nie boją sie wejść tylko Chińczycy, ale sądząc z zainteresowania ekonomicznej prasy zachodniej- ich doświadczenia są pilnie śledzone przez międzynarodowy biznes. Nie sądzę, że z czystej ciekawości.
Co zatem ma do zrobienia państwo polskie by szanse miał przemysł polski a nie jedynie ulokowany w Polsce? bariery prawne odpadają- jesteśmy w UE co zreszta skutkuje brakiem barier dla naszego przemysłu, tak dotkliwych jeszcze te ponad 10 lat temu. Wspieranie przedsiębiorców rodzimych? W wydaniu naszych urzędników to ryzyko- brzytwa małpie. Nie przeszkadzać- wystarczy. Żadnego wynalazku nie dokonał “system edukacyjny” ani procent magistrów a pojedynczy ludzie lub małe zespoły. tam, gdzie mieli warunki do pracy, tam, gdzie uczelnie dostawały kasę nie od po łebkach a od projektów i badań.
Natomiast ładować w edukację, bo nowoczesna produkcja to jest wytwór mózgu a nie rąk (tu robotyzacja za chwilę wytnie ogromny procent ludzi bez umiejętności).

Co poniektórych to tylko pełny powrót do centralnego planowania zadowoli.
Zapomnieli jak to było albo żyli w innej torby papierowe rzeczywistości. Najlepsze jest uzasadnienie braku papieru toaletowego.

W Ontario są zakłady montażowe Forda, Chryslera, GM, Toyoty i Hondy. Nikogo nie obchodzi czyją są własnością, dają ludziom pracę i to jest najważniejsze.

Jak to już pisałem: tzw. polski przemysł jest dziś albo bezpośrednią własnością zachodniego kapitału (Fiat, VW, Mittal etc.) albo też są to formalnie polskie montownie wykorzystujące tanią polską siłę roboczą ale bazujące na importowanych kluczowych podzespołach takich jak silniki  torby z nadrukiem czy też przekładnie („skrzynie biegów”), jak to jest w przypadku firm takich jak n.p. PESA czy SOLARIS (ta ostatnia firma jest zresztą zarządzana przez Niemca).
Mixer
R&D czyli B+R muszą być współfinansowane przez państwo. Tak jest zresztą w Niemczech, Francji, USA czy też Japonii i Korei Płd.

Tymczasem zachwycamy się, ze nasza młodzież wypadła lepiej niż niewiele rozumiejący Niemiec o imieniu Mohammed (najpopularniejsze imię męskie w Niemczech) i nie widzimy, że szkoły średnie, uczelnie nawet państwowe więc niby lepsze wypuszczają niezdolnych do twórczego myślenia tłuków, ladujących na kasie w Biedronce czy w Amazonie. To, że mamy oszałamiający  procent ludzi z dyplomami nie zmienia faktu, że żadna z naszych uczelni nie liczy się w międzynarodowych rankingach. Bo i kadra jest słaba i młodzież “zapóźniona” po dennych trzech kolejnych szkołach. Naprawdę zdolni przepadają zbyt często. Żadnego wynalazku nie dokonał “system edukacyjny” ani procent magistrów a pojedynczy ludzie lub małe zespoły. tam, gdzie mieli warunki do pracy, tam, gdzie uczelnie dostawały kasę nie od ilości kształconych łebków po łebkach a od projektów i badań.

montownia

Panska demagogia nie odnosi sie do sedna sprawy… czy potrafi pan wymienic jakies wieksze
zaklady przemyslowe obecnie dzialajace i produkujace w oparciu o polskie technologie?

Zrozum “Rebel”, że nie ma już polskiego przemysłu, a są dziś w Polsce tylko montownie używające importowanej technologii i będące własnością zagranicznego kapitału, a to NIE jest przecież polski przemysł!
I oczywiste jest, że prywatny zagraniczny właściciel fabryki zlokalizowanej czasowo w Polsce nie będzie interesować się tym, czy jego fabryka jest pożyteczna dla Polski i Polaków, skoro jego jedynym celem jest maksymalizacja zysku, na ogół w najkrótszym możliwie czasie, a nie rozwój Polski i dobro jej mieszkańców.
Zrozum, też, że w Polsce wykonuje się dziś tylko najprostsze zadania, na ogół najbardziej pracochłonne (niski koszt polskiej robocizny), ale najtrudniejsze zadania, których wykonywanie rozwija kraj, takie jak projektowanie nowych wyrobów oraz technologii ich wykonania oraz budowę prototypów wykonuje się poza Polską.
Poza tym, to o nowoczesności danego kraju decyduje dziś nie tyle sama wielkość produkcji przemysłowej, ale udział w tejże produkcji wyrobów tzw. wysokiej technologii (high tech), a ten udział w Polsce jest dziś bardzo niski, na poziomie krajów III świata.
Nie jest też prawdą, ze PRL eksportowała tylko węgiel – PRL eksportowała także komputery, zaawansowaną elektronikę a nawet samoloty odrzutowe naszej własnej polskiej produkcji, ale o tym, to IPN zabrania dziś Polakom pamiętać… :-(
Poza tym, to gdyby dziś w III-IV RP papier toaletowy był tak tani jak w PRLu, to by go też brakowało.

P.S. Prosze spojrzec od czego zaczynaly takie kraje jak Korea Poludniowa, czy Taiwan
i w co (i jak) inwestowaly. Niestety, tzw. III RP nie robi praktycznie NIC, aby
wzniesc sie szczebel wyzej, ponad poziom montowni samochodow

To wręcz żenujący poziom jaki Pan Redaktor raczył tutaj zaprezentować. Przemysł w Polsce został doprowadzony do rangi zaplecza taniej siły roboczej dla Europy. Wstyd się chwalić montowniami AGD, gdzie niewielki udział komponentów ma polskie pochodzenie, na najczęściej produkujemy tylko blaszane obudowy, czyli to co najbardziej prymitywne i czego zagraniczny inwestor robić u siebie nie chce. Nie do końca chlubne dla Polski są montownie branży automotive, bo są one dowodem jedynie na to, że pracujemy nieco lepiej i wydajniej niż Turcy.
Nie należy pisać dumnie o “przemyśle stoczniowym” skoro faktycznie montujemy i spawamy tylko kadłuby, które płyną dalej w świat na wyposażenie, a więc znowu: “tania siła robocza”.
Inwestycje w ten dumnie opisywany “przemysł” typu montownie są ułamkiem procenta tego co inwestuje się w macierzystych krajach “spółek-matek”. Oczywiste jest również to że większość tego rodzaju inwestycji bilansuje się na “zero”, bo każdy biznes ma swoją narodowość. Nie ma miejsca na know-how, nie ma działów R&D. Dla lokalnych decydentów nawet takie montownie są błogosławieństwem, bo dają zatrudnienie dla paruset osób, jest też okazja aby przeciąć wstęgę na uroczystym otwarciu.
Dowodem naszej “wielkości” w Europie są chociażby targi maszyn budowlanych, targi maszyn rolniczych, czy też targi obróbki skrawaniem. Czy Autor dowiedział się ile w Polsce produkuje się choćby koparek, czy też tokarek. W przemyśle maszynowym, obrabiarkowym nie istniejemy na mapie Europy w ogóle.
Wspomniane już PESA, czy SOLARIS choć z nieco innych sektorów pomiary wentylacji przemysłu są chlubnymi wyjątkami, ale nie zmieniają całokształtu obrazu polskiego przemysłu.
Pisanie o VW lub Arcellor Mittal jest jawną kpiną i Autor pisząc ten tekst zadziałał jako przedstawiciel Działu Promocji Ministerstwa Gosp.
Produkcja przemysłowa to niepopularna forma prowadzenia biznesu w Polsce, nie ma na nią “klimatu” i nie ma środowisk które nastawione są na szeroko propagowaną koopetycję. Brak “klimatu” to również taki drobiazg, ze lokalni decydenci nie widzą celu pomiary wentylacji Warszawa we wspieraniu przykładowo pięćdziesięciu lokalnych przedsiębiorców, z których każdy zatrudni dwudziestu pracowników. To jest zbyt mało medialne.W czasach PRL-u nastąpił gwałtowny skok cywilizacyjny. Przed wojna większość chodziła ” za stodołę” lub “sławojki”. Gazet nie kupowało się codziennie zatem garść trawy albo wiecheć siana czy słomy musiał wystarczyć. A tu w dekadzie Gierka wybudowano 2,5 mln nowych mieszkań – każde wyposażone we WC wentylację gdzie nawet gazeta się nie za bardzo nadawała o trawie czy słomie nie wspominając, bo i skąd ją wziąć. 

A przemysł papierniczy nie nadązał za lawinowo rosnącym popytem
i magazynow “Amazona”!

przemysł

to przykry zlepek utartych teorii, niedomowien, nadintepretacji, polprawd i zwyklych nieprawd. Jedyne co Pan napisal ciekawego to zapewne destrukcyjny wplyw zwiazkow zawodowych w 90-tych latach. Ale widzi Pan, wladza to tez odpowiedzialnosc. Dziennikarstwo tez. Mysle, ze po tym artykule bede omijal Pana teskty z daleka. O ole Pana artykuly o energii bywaja do rzeczy, to przemyslem niech sie Pan nie zajmuje, bo zwyczajnie szerzy Pan dezinformacje. Jesli nie widzi Pan roznicy miedzy montownia, a badaniami, rozwojem, produkcja zaawansowanych technologii (a nie i ch skladaniem),…Oczywiscie PESA, FAKRO, SOLARIS, wiatraki, specjalistyczne stocznie, MASPEX, to chlubne wyjatki Tu jest ciekawy i merytoryczny Jaki „polski przemysł”? Montownie używające importowanej technologii i będące własnością zagranicznego kapitału, to NIE jest przecież polski przemysł! Solaris jest de facto własnością niemiecką, zarządzaną przez Niemca, a PESA to jest tylko montownia, produkująca pudła wagonów czy też lokomotyw albo tramwajów i instalująca w tych pudłach importowane, na ogół niemieckie silniki czy też przekładnie.  ze struktura przemyslu, strukturze przemyslu nie jest podobna. Jest struktura podwykonowacy z tania sila robocza, jak Polska i struktura lidera, jak Niemiec, czy Finlandii. Roznice widac w statytstykach, jak sie wie, na co patrzec (wystarczy Eurostat). Zeby przejsc z gorszej struktury do lepszej, wlasnie trzeba robic dobra polityke ds. przedsiebiorstw – bez tego sie nie da. Inaczej zostaje sie w gorszej z niskimi zyskami i pensjami, ktore Pan tak chwali, ze ‘nie jest taka zla’. Pana artykul jest na oburzajaco niskim i demagogiczny poziomie, jak na czasopismo dominujace Polske i waznego dziennikarza.   Bedzie jak zwykle …To żaden polski przemysł skoro nie jest w “Polskich rękach” najlpiej państwowych bo prywatne sąjuż podejrzane. Efektywność tego państwowego zarządzania i zyskownośćto detal. Montownie jakieś nastawiali – jakby jakikolwiek bardziej zaawansowany produkt od wykałaczki był wykonywany od A do Z przez jednego producenta. Jak nie montownie to jeszcze gorzej. Produkcja podzespołów jakiś, a finałowy produkt pod obcą marką. Badań mało, a przecież wiadomo za PRLu nowoczesna technologia była. Krajowa. Przykłądy tych udanych produktów poproszę i wyjaśnienie czemu kraj cierpiący na chroniczny niedobór dewiz eksportował na potęgę węgiel, a nie wynalazki? 

N koniec usłyszy Pan, że manipuluje faktami i jest demagogie przemysł w PRL to było cudo w porównaniu z dzisiejszym i nie ma znaczenia, że nawet papieru toaletowego nie był w stanie dostarczyć w wystarczającej ilości.

Już kilkakrotnie podawałem na przykładzie Poznania – jakie były najbardziej znaczące zakłady przemysłowe za czasów PRL-u, co i ile produkowały, ilu ludziom dawały prace, jak wyglądają te zakłady dzisiaj ( nie istnieją lub ledwo żyją marne ich szczątki ) oraz co jest pokój zagadek Warszawa dzisiaj na ich miejsce.
Dlaczego w pierwszej kolejności “prywatyzowano” i sprzedawano zagranicznym właścicielom zakłady mające pełne “portfele zamówień” ?
Skoro miały zamówienia z zagranicy to widocznie byli chętni na to co produkowały. Przejmowały je ” firmy z branży” głównie po to, by przejąć ich rynki a same zakłady zamknąć jako potencjalnie niebezpiecznego konkurenta.
Nawet głupiec to widzi zatem tymi, co twierdza inaczej kieruje zła wola.